„Najstarsza kobieta świata” to w rzeczywistości zwykła oszustka! Zdziwicie się, jak sprytnie to zostało sfałszowane
Zacznijmy jednak od początku. Jeanne Calment urodziła się 21 lutego 1875 roku w Arles w południowej Francji, a zmarła 4 sierpnia 1997 roku. Oznacza to, że przeżyła swoje obydwie córki oraz wnuka. Sama Jeanne twierdziła nawet, że była świadkiem stawiania Wieży Eiffle'a oraz spotkała Vincenta van Gogha, kiedy miała 12 lat. Opisała go, jako gburowatego, niemiłego i odrażającego człowieka. Wróćmy jednak do sprawy. 

Matematyk Nikolay Zak oraz gerontolog Valery Novoselov ustalili, że kobieta była zwykłą oszustką. Wszystko dzięki obserwacji oraz przeprowadzonemu śledztwu. Mężczyźni oglądali wywiady z kobietą, dokopali się do jej starych zdjęć, znaleźli jej paszport i ogólnie odwalili kawał dobrej roboty. Co więc było nie tak? 

Zauważono nieznaczną różnicę w kolorze oczu. Różnił się również kształt czaszki oraz podbródka. Podejrzaną sprawą było również to, że wiele rodzinnych zdjęć, na których obecna była Jeanne, zostało zniszczonych. Dziwne również było to, że stale myliła swojego ojca ze swoim mężem w wywiadach. 

Może po prostu mózg nie pracował już tak dobrze, co byłoby normalne w tym wieku. Dziwne jednak było również to, jak wielka różnica pojawia się między drugim najstarszym człowiekiem na Ziemi. Jest nim Japończyk Jiroemon Kimura (1897–2013), który żył 116 lat i 54 dni - mamy więc ponad 6 lat. 

Jakie jest więc rozwiązanie tej zagadki? Śledczy z Rosji twierdzą, że to córka kobiety podszywała się pod matkę, aby uniknąć zapłaty podatków od spadku. Sama Jeanne Calment zmarła więc dużo wcześniej, a jej tożsamość przejęła po niej córka. Niestety nie ma co do tego pewności. Cała sprawa wygląda jednak dość podejrzanie. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 08 stycznia 2019 o 20:01 przez e-wonsz
Źródło: https://www.iflscience.com/health-and-medicine/new-report-claims-theres-something-very-suspicious-about-the-worlds-oldest-person-ever/all/

Komentarze

Zobacz również

Wielka wpadka rządu węgierskiego - nie uwierzycie, czego użyli do reklamy swojej polityki prorodzinnej
Jak to się u nas mówi? Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki. Nic zresztą dziwnego. Zażyłe stosunki z narodem węgierskim trwają u nas od bardzo dawna. Co nas jednak tak naprawdę połączyło? W bardzo dużym skrócie była to Królowa Jadwiga, generał Bem oraz II wojna światowa. Węgrzy, choć stali po stronie Niemiec, wielokrotnie pomagali Polakom w trudnych chwilach. Działało to zresztą w obie strony. 

Widzimy więc, że Węgrzy i Polacy od lat bardzo się lubią - nawet mimo tak wielu różnic. Przecież nie są oni rodowitymi Słowianami - przybyli z dalekiej Azji, a ich język nie należy nawet do rodziny języków indoeuropejskich, co zresztą pewnie bardzo dobrze słychać w trakcie rozmowy z rodowitym mieszkańcem Węgier. 

Ostatnimi czasy jednak Węgry przez chwilę były w centrum zainteresowania internautów, a to z jednego prostego powodu: znalazła się okazja, aby się z nich pośmiać. O co chodziło? Do promowania swojej polityki prorodzinnej użyto tam czegoś, czego używać się w takich przypadkach nie powinno. O czym mowa? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 18 marca 2019 o 18:03 przez e-wonsz
Potężna eksplozja meteorytu nad Ziemią. Siła wybuchu była 10 razy większa od bomby atomowej
W ostatnich miesiącach doszło to potężnej eksplozji meteorytu nad Ziemią. Była ona jedną z najsilniejszych, jakie miały miejsce na naszej planecie od ponad 30 lat. Większa eksplozja miała tylko miejsce nad obwodem Czelabińskim jeszcze w 2013 roku.

Do zdarzenia doszło nad morzem Beringa w okolicach Kamczatki jeszcze w grudniu zeszłego roku. Jednak dopiero teraz NASA potwierdziła to oficjalnie i z czystym sumieniem możemy przekazać informację dalej. 

Wybuch został wykryty przez satelity, a NASA niemal natychmiast zawiadomiła siły powietrzne USA. Japońska satelita dodatkowo zarejestrowała ślad meteorytu, który był niemal pionowy. Oznacza to, że wszedł on w naszą atmosferę z niesamowitą prędkością. Duża prędkość oznacza oczywiście dużą siłę wybuchu. 

W tym przypadku była ona 10 razy silniejsza od siły wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę. Wynosiła ona dokładnie 173 kilotony, a sam meteor poruszał się z prędkością 32km/s i eksplodował nieco ponad 25 km nad Ziemią. 

Mimo tak dużej siły wybuchu, nikomu oczywiście nic się nie stało. Meteoryt rozpadł się stosunkowo wysoko, a do tego miało to miejsce nad tą częścią naszej planety, na której nie żyją ludzie - czyli na środku morza.
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 18 marca 2019 o 20:03 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 18 marca 2019 o 20:03 przez Defdef
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 18 marca 2019 o 18:03 przez MarcinZfejsa
Źródło: instagram
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 18 marca 2019 o 16:03 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://www.instagram.com/paulinajcandy/